[RECENZJA] Fastlane Milionera – MJ DeMarco

UWAGA!!! Po przeczytaniu książki „Fastlane Milionera” – MJ DeMarco Twoje postrzeganie na temat zarabiania pieniędzy zmieni się diametralnie i już tego nie cofniesz. Zanim zaczniesz ją czytać zastanów się czy na pewno tego chcesz. Jeśli czujesz, że Twoje finanse są na zadowalającym Cię poziomie to nie czytaj tej książki.

A teraz przejdźmy do konkretów.

Czy „Fastlane Milionera” to kolejny poradnik o tym jak stać się milionerem dzięki pozytywnemu myśleniu?

Jeśli słyszałeś o czymś takim co się nazywa „prawo przyciągania” to wiesz, że jest to rodzaj filozofii sukcesu. To prawo twierdzi, że możesz mieć wszystko to czego zapragniesz. Wystarczy, że sobie to wyobrazisz i poprosisz o to wszechświat a w końcu to dostaniesz.

Brzmi jak niezła bzdura…

I tak właśnie jest!

Książka Fastlane Milionera obnaża takie teorie. Nie jest to poradnik o tym jak stać się bogatym w jedną noc. Ba! Ta książka obnaża bezsens czytania innych poradników finansowych. Śmieje się z teorii opisanych w „Bogaty ojciec, biedny ojciec” czy w „4-godzinnym tygodniu pracy„.

Podczas czytania tej książki poczułem nieprzyjemne uczucie złości na samego siebie.

Czytając tę książkę poczułem złość na samego siebie oraz pewien rodzaj bezsilności. To jak jakbym sam sobie dał w twarz. A najgorsze jest to, że mi się należało. Za to w jaki sposób wykorzystuję swój czas. A raczej za to czego nie robię a przecież mógłbym, wkładając trochę więcej wysiłku w każdy dzień.

Uświadomiłem sobie, że sprzedaję swoje pięć dni pracy w tygodniu za dwa dni wolnego w weekend. Dzieje się tak z tygodnia na tydzień już od 10 lat. Chodzi tutaj o mój czas. Innymi słowy oddaje komuś dla kogo pracuję pięć dni mojego czasu w tygodniu. W zamian dostaje dwa dni w tygodniu. Tylko przez te dwa dni mogę robić to co chcę. Czyż to nie paradoks?

I ja się na to godzę! Mam przecież rodzinę do wyżywienia, rachunki do opłacenia, samochód na utrzymaniu i kilka innych rzeczy, którym muszę poświęcać mój cenny czas.

O czym jest książka „Fastlane Milionera”

Książka pokazuje jak działa system finansowy, którego częścią wszyscy jesteśmy. Wskazuje jego wady. Pokazuje na jakie trzy kategorie dzielą się ludzie.

  • Sidewalk — To tak zwani chodnikowcy. Tu znajduje się większość społeczeństwa. Zwykli konsumenci bez dużych oszczędności. Jedna wypłata dzieli ich od bankructwa.
  • Slowlane — Tu są ludzie, którzy myślą że sporo wiedzą o finansach. Pokornie pracują przez całe swoje życie. Regularnie oszczędzają. Odkładają pieniądze w inwestycjach na procent składany. Możliwe, że na emeryturze staną się milionerami. Ale co im z milionów jak już będą starzy i niedołężni. Nie będą mogli się już cieszyć uciułanymi pieniędzmi. A w najgorszym scenariuszu po prostu umrą zanim przejdą na emeryturę.
  • Fastlane – Tu są ludzie, którzy wiedzą jak się szybko bogacić. Mogą cieszyć się wolnością finansową w bardzo młodym wieku.

W jakiej kategorii jesteś TY?

Aż żal przyznać ale gdy czytałem tę książkę to uświadomiłem sobie, że jestem gdzieś pomiędzy chodnikowcem a człowiekiem na wolnym torze. To nie jest dla mnie dobra wiadomość.

Co zrobić, żeby wskoczyć na szybki tor?

Teraz bardzo uproszczę przekaz autora książki. Wystarczy po prostu z konsumenta zmienić się w producenta. Recepta na sukces wydaje się prosta. Zamiast chodzić do pracy na etacie wystarczy stworzyć produkt lub usługę, która zaspokoi potrzeby milionów ludzi! Niech każdy z tych ludzi da Ci jedną złotówkę i stajesz się milionerem.

Niestety gdyby to było takie proste wszyscy bylibyśmy milionerami.

Dlatego MJ DeMarco opisuje szereg wskazówek jak można stać się producentem. Czyli kimś kto dostarcza wartość na rynek. Nie jest łatwo zmienić swój sposób myślenia z konsumenta na producenta. Jeszcze trudniej jest zacząć działać jako producent. Ale tym, którzy się tego podejmują zazdrości wiele osób. Zazdrośnicy będą mieli szereg wymówek, które uchronią ich od wskoczenia na szybszy tor.

Recepta na SZCZĘŚCIE w życiu

W książce „Fastlane Milionera”, MJ DeMarco opisuje coś co nazywa trójcą bogactwa. Tak na prawdę jest to recepta na prawdziwie szczęśliwe życie. Bardzo mocno zapadło mi to w pamięć. Oto trzy elementy, które tworzą prawdziwe bogactwo:

  1. Silne związki rodzinne – Chodzi to o dobre relacje ze swoim partnerem, z dziećmi i z bliskimi przyjaciółmi. Chcesz być prawdziwie bogaty? Musisz o to zadbać. Najlepiej w pierwszej kolejności.
  2. Sprawność fizyczna – Bez sprawności fizycznej i zdrowia nie będziesz cieszył się z bogactwa. Zatem jeśli myślisz, że po przepracowanych 40-45 latach na etacie będziesz cieszył się życiem na emeryturze to zapomnij. Będziesz wydawał fortunę na leki i inne terapie.
  3. Wolność – Chodzi to o wolność wyboru tego co chcesz robić w życiu. Tego co chcesz robić jutro. Musisz w poniedziałek rano wstać i iść do pracy? Nie jesteś wolny!

„Dobra materialne, na które Cię nie stać mają destruktywny wpływ na trójcę bogactwa”. – Kupujesz samochód albo dom na kredyt? Nie będziesz ani bogaty ani szczęśliwy. To niestety smutna prawda.

 

Zanim kupisz tę książkę kliknij w poniższy link i przeczytaj darmowy fragment. Przekonasz się, czy książka jest dla Ciebie.

POBIERZ darmowy fragment „Fastlane Milionera” – MJ DeMarco (38 str. w PDF)

Jeśli zdecydujesz się na zakup po przeczytaniu darmowego fragmentu, możesz to zrobić klikając w ten link.

[RECENZJA] Fastlane Milionera – MJ DeMarco
5 (100%) Głosy: 7

Może Ci się również spodoba

14 komentarzy

  1. Krzysztof Pindel napisał(a):

    Gratuluję przeczytania ponad 500 stron – niezła cegła. Swoją drogą tak krótkie i treściwe streszczenie książki może zniechęcać do przeczytania samemu. Tak czy inaczej to kolejna z książek o tym jak, dlaczego i po co? Gdyby czytanie książek o bogactwach miało taką moc jak się im przypisuje to połowa społeczeństwa byłaby milionerami. Sztuka wyciągnąć coś z książki dla siebie. Myślę, że tego typu pozycje należy traktować bardziej w kategorii uświadamiania niż nauczania. Pułapką jest to, że pozycja traktuje o finansach, a ludzie chcą być bogaci, lepiej jeśli chcieliby być szczęśliwi.

    • Mariusz Kobak napisał(a):

      Hej Krzysiek! Nie opisałem w mojej recenzji wszystkiego co było na 500 stronach więc mam nadzieję, że ostatecznie nie zniechęciłem do jej przeczytania.
      Ale to fakt, że czasami autor się powtarza i pewnie można by trochę odchudzić książkę.

      Książka w zasadzie opisuje co trzeba zrobić, żeby stać się milionerem. A dlaczego większość ludzi po jej przeczytaniu nie stanie się milionerami? Bo nie podejmą działania i wysiłku, żeby zmienić własne wygodne życie. Nie jest łatwo wyjść ze swojej strefy komfortu, z „bezpiecznej” pracy na etacie i comiesięcznej pewnej pensji. Sam mam z tym problem.

      Reasumując każdy jest odpowiedzialny za własne życie. Wszystkie decyzje jakie podejmujemy doprowadziły nas do takiego punktu w życiu, w którym się obecnie znajdujemy.

      Piszesz, że ludzie zamiast gonić za finansami powinni się skupić na byciu szczęśliwymi. Dokładnie się z tym zgadzam dlatego w mojej recenzji wyciągnąłem z książki fragment o trójcy bogactwa. Do mnie on bardzo przemawia 🙂

      • Krzysztof Pindel napisał(a):

        Czyli mamy porozumienie :). Kolejny wpis może o szczęściu? Nieee to za mało chwytliwy temat. A propos szczęścia to jak tam dalsze losy Jacka?

        • Mariusz Kobak napisał(a):

          Wpis o szczęściu mógłby być bardzo chwytliwym tematem. Pokaż mi kogoś kto nie chciałby być szczęśliwy? Ja mogę Ci pokazać wielu ludzi, którzy nie są szczęśliwy pomimo posiadanego bogactwa.

          Cieszę się, że pytasz o Jacka. Jego losy ciągle się ważą i nie są jasne 🙂 Szczerze mówiąc to rysują się przed nim cały czas nieciekawe perspektywy… Z czasem napiszę kolejny wpis opisujący jego dalsze losy.

          • Krzysztof Pindel napisał(a):

            Co dla kogo jest szczęściem, zapyta ktoś. Jedni powiedzą: żeby było zdrowie, inni: żeby było co jeść i do garnka włożyć, kolejny: żeby starczało na wszystko… i tu jest pułapka. I tu się zgadzam z Tobą, że bogactwo nie daje szczęścia, ale… część ludzi je tak utożsamia.

          • Mariusz Kobak napisał(a):

            Reasumując, żeby być szczęśliwym wystarczy mieć jednocześnie trzy elementy:
            1. Dobre relacje z rodziną i najbliższymi znajomymi.
            2. Dobre zdrowie i kondycję fizyczną.
            3. Wolność wyboru tego co chce się robić w danej chwili.

            Jak się nad tym zastanowić to ma to sens 🙂
            Tylko, żeby móc spełnić trzeci punkt to trzeba mieć niestety pieniądze. I okazuje się, że bez bogactwa nie można być w pełni szczęśliwym…

          • Krzysztof Pindel napisał(a):

            I tu się nie zgodzę. Nawet pracując na etacie masz możliwość robić co chcesz. 3. W końcu pracujesz tam z własnej woli, no chyba, że cię ktoś przykuł do biurka wbrew Tobie. Zawsze jest wybór i to ten wybór jest drogą do szczęścia. 2. Mówiąc o zdrowiu wyklucza się osoby niepełnosprawne, które nie mają kondycji i zdrowia, ale potrafią być szczęśliwe. 1. Relacje pomagają, ale nie są wymagane. Oczywiście dla rodzica szczęście to zdrowa rodzina, ale jak zdrowia nie ma to nie przekreśla szansy na szczęście.

          • Mariusz Kobak napisał(a):

            To pewnie warto się zastanowić po co w ogóle powstają takie książki jak Fastlane Milionera i kto je czyta? Według mnie sięgają po nie ludzie, którym czegoś brakuje w życiu. Chcą czegoś więcej niż mają obecnie. Nie tylko więcej pieniędzy. Piszę to oczywiście ze swojej perspektywy i jest to moje subiektywnie zdanie.

            Według mnie praca na etacie jest pewną formą zniewolenia. Nie chodzi o to czy lubisz swoją pracę. Chodzi o to, że musisz ją wykonywać poświęcając swój czas, który w danym momencie mógłbyś poświęcać na przykład na swoje hobby. Jeśli musisz chodzić do pracy bo potrzebujesz pieniędzy na opłacenie swoich rachunków to nie ma tu mowy o pełnej wolności. Nie ma pełnej wolności to nie ma pełni szczęścia.

            Wydaje mi się, że gdybym był niepełnosprawny to oddałbym wszystko, żeby być w pełni sprawny. Brakowałoby mi zdrowia. Oczywiście starałbym się żyć najlepiej jak mogę ale jednocześnie chciałbym być zdrowy.

            Dobre relacje z najbliższą rodziną to podstawa szczęścia. Gdy kłócisz się z żoną to jesteś szczęśliwy? Nawet gdy masz rację w kłótni to nie czujesz się dobrze w takiej sytuacji. A jak dziecko jest chore to też brakuje czegoś do pełni szczęścia.

          • Krzysztof Pindel napisał(a):

            Wszystko racja, ale praca na etacie to nie oznaka słabości tylko wybór w celu zapewnienia dopływu gotówki. Jeśli nazwiemy ją zniewoleniem to taka będzie. Jeśli będziesz miał swoją firmę i nie będziesz spał po nocach myśląc o kontraktach to będzie dopiero niewola.

            Książki były, są i będą wydawane, tylko czy wszystkie musimy czytać. Zgodzę się, że poszukiwanie szczęścia zawsze popycha do szukania różnych źródeł, ale szczęście to stan ducha nie portfela.

            Podajesz sytuację z niepełnosprawnością na podstawie własnej osoby, bo jesteś zdrowy. Gdybyś stał po drugiej stronie nie chciałbyś zabierać sobie cienia szansy na szczęście wiedząc, że nie możesz wyzdrowieć.

            Mój poprzedni wywód miał na celu udowodnienie, że nie ma sytuacji w której ktoś ma receptę na szczęście tak jak podałeś 3 punkty. Będąc bosym w dżungli, bogatym w Dubaju, czy chorym możesz być tak samo szczęśliwym.

          • Mariusz Kobak napisał(a):

            Pewnie masz rację, że nie ma jednej uniwersalnej recepty na osiągnięcie szczęścia. Bo wszyscy jesteśmy trochę inni. I to jest właśnie piękne na świecie.

            Co do recepty na szczęście z trzema punktami wymienionymi w książce można się zgadzać lub nie. Do mnie ta propozycja przemawia bo dwa pierwsze punkty przetestowałem już na sobie.
            Nad trzecim punktem cały czas pracuję więc mam nadzieję, że kiedyś przekonam się na własnej skórze jak to jest nie musieć sprzedawać swojego czasu za pieniądze.

            Według mnie książka jest warta polecenia każdemu kto czuje, że czegoś mu brakuje w życiu 🙂

          • Krzysztof Pindel napisał(a):

            Idealna pointa. Nic dodać, nic ująć.

  2. Joanna Postupalska-Bożek napisał(a):

    Świetna pozycja. Tez ja pochłonęłam z wypiekami na twarzy , ze jestem jeszcze zwykłym chodnikowcem. Najbardziej utkwiły mi w pamięci podziały na 3 kategorie ludzi i fakt ze tylko producenci maja szanse na prawdziwa finansowa niezaleznosc🏎🏎😁. I ten samochód o którym autor marzył 🚘🚘🎀 …..

    • Mariusz Kobak napisał(a):

      Mieliśmy zatem podobne odczucia czytając tę książkę 🙂
      Zgadzasz się z autorem książki jeśli chodzi o tych producentów?

      • Joanna Postupalska-Bożek napisał(a):

        Nie do końca. W naszym kraju równie dobrze jak producenci mogą mieć piastujący wysokie stanowiska w zarządach – kilka lat ciężkiej pracy i mozna już odcinać kupony nie mając własnej firmy. Tylko ze nie masz wtedy wartości czyli firmy, która mógłbyś sprzedać lub przekazać dzieciom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *